Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Grupy kolędnicze odwiedzały domostwa od 26 XII do 6 I. Składały one gospodarzom życzenia wszelkiej pomyślności, śpiewały kolędy, prezentowały przedstawienia amatorskie za co otrzymywały skromny datek - drobne pieniądze lub znacznie częściej jadło. Najstarszą formą kolędowania było chodzenie z żywymi zwierzętami, przekształcone w późniejszych latach w chodzenie z "maszkarami" zwierzęcymi. Zwyczaj ten jest pozostałością archaicznych praktyk magicznych, wpływających na pomyślność zabiegów hodowlanych. Zwierzęta wyobrażające bóstwo urodzaju (być może dawnego słowiańskiego boga bydła rogatego Wołosa), nawiedzając zagrody i otrzymując poczęstunek, stają się przychylne odwiedzanemu domostwu. Do wierzenia w odradzanie się sił wegetacyjnych poprzez śmierć i zmartwychwstanie boga nawiązuje przebieg wizyty turonia, któremu towarzyszyli zwykle Dziad, Cygan, Cyganka, Żyd. Podczas gdy Dziad odmawiał różaniec, Cyganka wróżyła a Cygan chował skradzione przedmioty, które następnie odsprzedawał gospodarzom, próbując także sprzedać im samego turonia, ten skakał po izbie i gonił by w końcu paść ze zmęczenia. Powracał on do życia po uprzednim wlaniu mu gorzałki do paszczy. Wskrzeszenie turonia powodowało ogólną radość, następowała wspólna zabawa i tańce. Wierzono, iż wizyta turonia sprowadzi pomyślność i obfite plony według słów:

"Gdzie turoń chodzi

tam się żytko rodzi

a gdzie nie chodzi

tam się nie rodzi.

Gdzie jego stopy

Tam staną kopy."

Chodzono także z konikiem, niedźwiedziem, kozą rzadziej z krową oraz ptakami zwiastującymi wiosnę bocianem lub żurawiem. Niemniej sens tych obchodów jest taki sam - celem ich jest wywołanie odrodzenia się uśpionych sił życiowych oraz wzmocnienie drzemiących w naturze sił wegetacyjnych.



Powrót do strony głównej