Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
  W najkrótszą noc roku z 23 na najdłuższy dzień roku 24 czerwca, w przesilenie nocy z dniem, kiedy słońce miało osiągnąć największą moc, obchodzono niegdyś solarne święto powitania lata.


Obchody świętojańskie zapoczątkowane w wigilię św. Jana – noc cudów, czarów i miłości – wypełnione były magią. Na wzgórzach bądź w pobliżu strumieni palono święte ogniska – sobótki. Oczyszczający ogień krzesano w archaiczny sposób – pocierając o siebie drewno. Jego blask płoszył czarownice i demony a zarazem „rozpalał słońce”. Wszelkie zabiegi wykonywane w tym niebezpiecznym czasie miały na celu wspomóc dobro a złu przeszkodzić w przejęciu władzy nad światem. Kobiety zbierały zioła lecznicze do okadzania od uroków: rosiczkę, bylicę białą, płomyk, dziewannę, rutę, szałwię i ziele św. Jana. Część z nich palono wraz z kolczastymi gałęziami, cierniami, pokrzywami i ostami na stosie, część zatykano w strzechy chat, obór, stodół przeciw czarom i urokom złych ludzi. Niezamężne dziewczęta ubrane na biało i przepasane bylicą (właściwości apotropeiczne), śpiewając zaklęcia i pieśni miłosne, tworzyły taneczne kręgi i korowody wokół ognisk.


„Myśmy przyszły tu z daleka
opaliły ognie święte!
Nie odbiorą nam już mleka
Czarownice te przeklęte!
Niechaj ruta w ogniu trzeszczy,
Czarownica w ogniu wrzeszczy!
Niech bylicy gałąź pęka
Czarownica w ogniu stęka.”


Niegdyś palono w nich kukłę – czarownicę; relikt dawnych praktyk magicznych unieszkodliwiających zło zaklęte w uosabiającym je symbolu materialnym. Powszechnie natomiast skakano przez żywy ogień, czasem również parami, zaś ze skoku wróżono wówczas o pomyślności w miłości.


Magia miłosna przejawiała się również w zaklęciach:


„Nasięźrzele, rwę cię śmiele
pięcią palcy, szóstą dłonią
niech się chłopcy za mną gonią”.


Pierwszy raz w nowym roku kąpano się w wodzie płynącej, puszczano wianki. Na Kaszubach wianki rzucano na drzewa, a ten który spadł wróżył staropanieństwo. Na Pomorzu palono smołę w beczkach powciąganych wysoko na drzewa, aby ogień obrzędowy był jak najdalej widoczny. W niektórych rejonach Polski wianki także przerzucano nad ogniem.


Jako „sobótkę” traktuje się często również oprócz samego rozpalania stosu bieganie z pochodniami po polach. Sobótką także określano w XIII wieku górę Ślężę – najwyższe wzniesienie na terenie Dolnego Śląska. Powszechnie zakazywano kultywowania nocy Kupały (słowiańskie bóstwo miłości i urodzaju) z rozpalaniem ognisk na Łysej Górze. Dawne obrzędy pogańskie nazwano sabatami czarownic, których funkcją de facto była ochrona przed złem. Zabraniała ich ustawa synodalna biskupa warmińskiego, statuty biskupa poznańskiego z XV wieku. Niemniej obyczaj trwał przez wieki.



Powrót do strony głównej